Zimowe ferie w Karyntii

Widok na szczyty górskie w ośrodku narciarskim Petzen w Austrii.

Obydwoje uwielbiamy spędzać wolny czas w górach. Kiedy jest cieplej – spacerując i wspinając się po górskich ścieżkach, a zimą – przede wszystkim jeżdżąc na nartach. Niestety często z wyjazdem na narty w polskie góry jest podobnie jak z wakacjami nad Bałtykiem – nie ma żadnej gwarancji pogody. Dlatego, w miarę możliwości, na narty staramy się jeździć tam, gdzie śnieg na pewno będzie. Szczególny sentyment mamy do austriackiej Karyntii. To tam do tej pory mieliśmy najwięcej zimowych przygód.

Narty

GPS ustawiony: „Prowadź do: Klagenfurt”. Spokojne miasto nad jeziorem Wörthersee, w którym mieszkają bardzo pozytywni ludzie – nasi przyjaciele: Elza i Marcin. To największe miasto Karyntii jest idealną bazą wypadową do wielu ośrodków narciarskich. 45 minut jazdy samochodem do Gerlitzen, 50 minut do Hochrindl, czy 1 godzina do Petzen. To tylko 3 spośród wielu rewelacyjnych ośrodków, na których każdy znajdzie trasy dostosowane do swoich umiejętności. Chcesz pojeździć w kameralnym klimacie – jedź do Hochrindl. Lubisz widoki zapierające dech w piersiach – idealny będzie Goldeck. Nie przeszkadza Ci nadmiar ludzi – wybierz się do Katschberg. Dla wielbicieli  białego szaleństwa w całej Karyntii przygotowane jest ponad 30 ośrodków narciarskich, z niemal 1000 km stoków. Można zjeżdżać zarówno na lodowcu, jak i na mniejszych wzgórzach, które zimą idealnie nadają się do nauki jazdy na nartach. Tutaj w sezonie narciarskim stoki są ośnieżone, a my tylko raz się zawiedliśmy na pogodzie.

Patrycja szykująca się do zjazdu na nartach w ośrodku narciarskim Goldeck w Austrii.
Ośrodek narciarski Goldeck

W połowie lutego 2014 roku, przez dwa dni pogoda była bardzo zła w całej Karyntii. Przez bardzo intensywne opady śniegu i niewielką widoczność wszystkie stoki były pozamykane. Żeby więc nie marnować urlopu na siedzenie przed telewizorem, wybraliśmy się do Wenecji.

Wenecja

Droga przez Austrię nas nie rozpieszczała. Przejechanie autostradą 60 km z Klagenfurtu do granicy, dzięki opadom śniegu i połamanym drzewom, zajęło nam półtorej godziny. Na szczęście po przekroczeniu granicy niemal natychmiast śnieg zamienił się w deszcz, a kilkanaście kilometrów później zza chmur zaczęło wyglądać słońce. Wenecja przywitała nas bezchmurnym niebem i temperaturą +16°C.

Po zostawieniu samochodu na dość pustym parkingu poziomowym Tronchetto, ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Centrum Wenecji położone jest na blisko 120 wyspach połączonych ze sobą ponad 400 mostami. Ponieważ prawie w całości zamknięte jest dla ruchu samochodowego, jedynymi sposobami na poruszanie się po mieście jest chodzenie lub pływanie łodziami, tramwajami albo taksówkami wodnymi. My mieliśmy wygodne buty i szkoda nam było czasu, żeby czekać na przystanku na tramwaj, dlatego ruszyliśmy zwiedzać Wenecję na pieszo.

Widok na budynki, wąską uliczkę i kanał w Wenecji.
Widok na uliczkę w Wenecji

Kolorowe, zabytkowe kamienice, stojące ciasno jedna przy drugiej wzdłuż licznych kanałów. Mnóstwo łodzi pływających niespiesznie po większych lub mniejszych kanałach. Wiele z nich zacumowanych przy schodach prowadzących z wody aż do samych drzwi wejściowych domów. W Wenecji bardzo niewiele jest nowych zabudowań. Liczne wille, domu kupieckie, kościoły i mosty są na tyle dobrze zachowane, i również na tyle cenne kulturowo, że unika się zastępowania ich nowymi obiektami. Wąskie uliczki przecinające się wzajemnie, łączące w jedną lub niespodziewanie kończące kratą, za którą widać jedynie kanał. To wszystko tworzy niesamowity klimat Wenecji. Spacerując niespiesznie po tej plątaninie uliczek, od mostu do mostu, od placu do placu kilka razy się zgubiliśmy 😉

Chodząc tak po mieście od Ogrodów Papadopoli, przeszliśmy obok Scuola Grande San Giovanni Evangelista, dalej przez Campo San Polo, aż dotarliśmy do Mostu Rialto, najbardziej znanego mostu na Canale Grande. Ten najdłuższy kanał w Wenecji w XV w. nazywany był „najpiękniejszą ulicą świata”. Na jego brzegach położone są najsłynniejsze pałace w mieście, których fasady skierowane są w stronę wody. Architektura wzdłuż Canal Grande pochodzi z różnych okresów istnienia miasta, a całość tworzy niepowtarzalny wenecki styl, który w całej okazałości podziwiać można stojąc na Moście Rialto.

Widok na gondolę płynącą po Canale Grande w Wenecji, w tle zabytkowe wille.
Canale Grande w Wenecji

Z mostu skierowaliśmy się w stronę Placu Św. Marka. Na tym największym placu w Wenecji (i w jego okolicach) znajdują się najpiękniejsze zabytki miasta – tutaj też bije administracyjne serce miasta. Plac jest z trzech stron zabudowany budynkami Starej i Nowej Prokuracji oraz łączącym je skrzydłem Napoleona. Przy czwartym boku placu zbudowana została Bazylika św. Marka, będąca jednym z najbardziej znanych przykładów architektury bizantyjskiej. Pierwotnie w tym miejscu mieściła się kaplica władców Wenecji i stanowiła część Pałacu Dożów. W 828 roku, zbudowano w tym miejscu kościół, a po pożarze z 976 roku, przeprojektowano i odbudowano ją w obecnym kształcie w latach 1063-94. Nowa budowla powstała na planie krzyża greckiego ma 5 kopuł wzorowanych na styl bizantyjski. Fasadę przebudowywano wielokrotnie i nawet podczas naszej wizyty w Wenecji, przy ścianie frontowej Bazyliki ustawione były rusztowania. Po lewej stronie od Bazyliki znajduje się wieża zegarowa Torre dell’Orologio, z zegarem św. Marka.

Idąc z Placu Św. Marka w stronę przystani minęliśmy kolejny symbol Wenecji, czyli Pałac Dożów(Palazzo Ducale). Specyficzne arkadowe loggie dwóch dolnych kondygnacji i ściany wysokiego 2-go piętra (pokryte płytami kamiennymi o dwóch kolorach) są łatwo rozpoznawalne. Przyglądając się uważniej można zauważyć kanał płynący na tyłach Pałacu Dożów – Rio di Palazzo. Patrząc z mostu Ponte della Paglia na kanał, widać w górze Most Westchnień (Ponte dei Sospiri). Jest to most wykonany z białego piaskowca, z kamiennymi kratami w oknach, który łączy Pałac Dożów z dawnym więzieniem. Z tego mostu skazańcy ostatni raz mogli zobaczyć Wenecję przed uwięzieniem, a od ich westchnień za traconą wolnością most zyskał swoją nazwę.

Zdjęcie bazyliki św. Marka w Wenecji i kolejki osób czekająch na wejście do środka.
Bazylika św. Marka

Ostatnim miejscem, w którym przystanęliśmy na dłużej było nabrzeże. Tuż przy brzegu na wodzie kołysały się delikatnie gondole ustawione w równym rzędzie. W oddali widać było kolejne wyspy i całe mnóstwo pływających po kanale łodzi. Przy jednej kładce siedział oparty o lampę uliczną chłopak i rysował roztaczający się przed nami widok. Kawałek dalej, tuż przy dwóch granitowych kolumnach siedziały grupy młodych ludzi, czekających na swój tramwaj wodny. Na szczycie jednej z kolumn górował posąg św. Teodora (wcześniejszego patrona Wenecji) stojącego na krokodylu, a na drugiej skrzydlaty lew św. Marka.

Mody mężczyzna siedzący na nabrzeżu św. Marka w Wenecji, rysujący widok na gondole, kanał i wyspy widoczne w tle.
Nabrzeże św. Marka

Z nabrzeża ruszyliśmy w stronę parkingu. Znów kilka razy zgubiliśmy się labiryncie wąskich uliczek, ale w końcu dotarliśmy do celu. Stamtąd czekał nas już jedynie powrót do Klagenfurtu.

Dobratsch

Austriacka Karyntia to nie tylko rewelacyjne stoki. Każdy miłośnik górskich wędrówek również zimą znajdzie tutaj trasy idealne do podziwiania pięknej przyrody. My wybraliśmy szlak na Dobratsch. Jest to jeden z najbardziej efektownych szczytów południowych Alp Wapiennych, z którego podziwiać można widoki na Alpy Wschodnie i doliny Drawy i Gail. Imponujące, strome i skaliste południowe zbocza góry są efektem dwóch największych osunięć w tej części Alp, które miały miejsce w 1348 roku.

Widok na Alpy Wschodnie z wzgórza Dobratsch.
Widok na Alpy Wschodnie z Dobratsch.

Trasa na Dobratsch, którą wybraliśmy, nie była bardzo wymagająca. Pokonanie drogi z parkingu na szczyt zajęło nam niecałe 2 godziny. W tym czasie mogliśmy podziwiać piękne widoki na ośnieżone doliny i inne wzniesienia Alp. Niestety nie udało nam się dobrze przyjrzeć ustawionej na samym szczycie Dobratsch 165-metrowej wieży radiowo-telewizyjnej. Wierzchołek góry otulony był gęstą jak mleko mgłą, która uniemożliwiała dokładne widzenie na odległość większą niż 100 metrów. Zrobiliśmy więc sobie dłuższą chwilę odpoczynku przy pysznej strucli, w restauracji znajdującej się tuż przy wieży, z nadzieją, że mgła ustąpi. Kiedy po pół godzinie mgła zamiast się rozejść jeszcze bardziej zgęstniała, wróciliśmy na szlak i tą samą drogą, ale tym razem większość zjeżdżając po śniegu, dotarliśmy do samochodu.

 

Przydatne informacje:

  • Autostrady i drogi szybkiego ruchu w Austrii są płatne. Opłata pobierana jest w formie tzw. winiety, czyli naklejki umieszczanej na przedniej szybie samochodu. Winiety kupić można w wielu punktach tuż przy granicy, a ich cena uzależniona jest od rodzaju samochodu i od długości okresu obowiązywania. Dla samochodów osobowych i ciężarowych do 3,5 t ceny winiet w 2015 roku przedstawiają się następująco: na 10 dni – 8,70 €, na 2 miesiące – 25,30 €, na 1 rok – 84,40 €. Niezależnie od posiadanej winiety, przejazd niektórymi tunelami i drogami wysokogórskimi jest dodatkowo płatny.
  • Autostrady i niektóre drogi szybkiego ruchu we Włoszech również są płatne. Wysokość opłat zależy od odcinka autostrady i kategorii pojazdu. Opłaty za przejazd autostradami reguluje się gotówką bądź kartami magnetycznymi VIACARD. Ponadto pobierane są też opłaty za przejazd tunelami: Mont Blanc (Włochy – Francja), Frejus (Włochy – Francja), Grand St.Bernard (Włochy – Szwajcaria) i Munt la Schera (Włochy – Szwajcaria).
  • Bardzo dużo osób jest przekonanych, że w Wenecji w powietrzu unosi się specyficzny aromat. Dlatego sprostowanie – Wenecja NIE śmierdzi, nawet przy wąziutkich kanałkach w głębi miasta, a woda w lagunie ma ładny, niebieski kolor.
  • Centrum Wenecji jest niemal całkowicie zamknięte dla ruchu drogowego. Dla turystów przyjeżdżających samochodem przygotowano tu dwa poziomowe parkingi: bliżej centrum, Piazzale Roma – gdzie doba parkowania kosztuje 26 € (opłata jednorazowa), oraz Tronchetto, który jest większym i tańszym parkingiem, gdzie postój rozliczany jest godzinowo (sumarycznie za dobę parkowania wychodzi 21 €). Można też skorzystać z tańszych parkingów na stałym lądzie i do centrum dojechać autobusem miejskim.
  • Tramwaje wodne w Wenecji w godzinach szczytu kursują co 10-20 minut. Przemieszczają się nimi zarówno turyści jak i mieszkańcy Wenecji. Ceny biletów w 2014 r. wynosiły: 7 € za bilet 1-godzinny, 18 € za bilet 12-godzinny i 20 € za bilet 24-godzinny.
  • W Wenecji, jak w wielu innych miastach Włoch, Hiszpanii czy Portugalii, lato potrafi być na prawdę upalne. Warto zapamiętać, że w całym mieście znaleźć można krany lub źródełka z wodą pitną, z których można korzystać bezpłatnie.

Wideo

Galeria


Menu