Podróż po Europie Południowo-Wschodniej: Przystanek #7 – Bratysława

Widok na Dunaj, Nowy Most oraz panoramę Bratysławy.

Pomysł na zwiedzanie Bratysławy przyszedł nam do głowy, kiedy jechaliśmy autobusem, by zobaczyć przełomy na rzece Krka w Chorwacji. Był to przedostatni dzień naszej wycieczki po Europie Południowo-Wschodniej, a na liście do zobaczenia mieliśmy już tylko Plitwickie Jeziora. Droga z Plitwic do Poznania zajęłaby nam ponad dwanaście godzin, gdyby jechać non stop. Obydwoje wiedzieliśmy, że nie jest to najlepszy pomysł. „To gdzie zrobimy nocleg?”. Szybkie zerknięcie na mapę – „Bratysława – jest prawie w połowie trasy, więc tam się zatrzymajmy.”.

O komunikacji międzyludzkiej

W autobusie było bezpłatne Wi-Fi więc na szybko znaleźliśmy i zarezerwowaliśmy jakiś nocleg, nie do końca wiedząc w którym miejscu Bratysławy to będzie. Na miejscu chwilę trwało zanim znaleźliśmy właściwy adres na dużym blokowisku. W mieszkaniu przywitała nas młoda dziewczyna i wytłumaczyła, że jest tu tylko do pomocy przy meldunku, ponieważ gospodyni nie mówi po angielsku. Po wypełnieniu dokumentów gospodyni serdecznie nas przywitała i do dziewczyny powiedziała po słowacku: „Kristinka,  poviete im, že, ako chcú, sami čaj a káva môže variť” i Kristinka przetłumaczyła nam, że jeśli chcemy, to możemy sobie herbatę i kawę w kuchni zrobić. Podziękowaliśmy i zapytaliśmy – „A jak możemy stąd dojechać do centrum i gdzie kupić bilety?”. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że „Autobusová zastávka je tri minúty rovno cez koľaje, a vstupenky mám, takže môžem predať. Stoja dve euro”. I Krisinka przetłumaczyła, że przystanek jest 3 minuty drogi prosto, za torami kolejowymi, a bilety pani ma, więc może nam sprzedać – są po dwa euro. Zaczęliśmy się śmiać, bo w gruncie rzeczy zrozumieliśmy prawie wszystko dużo szybciej ze słowackiej mowy pani gospodyni, niż z Kristinki tłumaczenia na angielski. Wszyscy czworo z uśmiechem stwierdziliśmy, że nasze języki są do siebie na tyle podobne, że dalej już bez pomocy Kristinki spróbujemy się porozumiewać, przy delikatnej pomocy rąk i nóg.

Wzgórze Zamkowe

Jeszcze będąc daleko przed Bratysławą, dokładnie widzieliśmy bardzo podświetlony obiekt na wzgórzu. Widok tak przyciągający wzrok, że zgodnie stwierdziliśmy – jeśli to jest w Bratysławie, będzie pierwszym miejscem, które chcemy zobaczyć.

Widok na schody prowadzące do Zamku na Wzgórzu Zamkowym w Bratysławie.
Wzgórze Zamkowe

Wzgórze zamkowe faktycznie widoczne z daleka, tylko uliczki tak jakoś poprowadzone, że nie mogliśmy trafić. W końcu trzeba było poprosić kogoś o podpowiedź. Na przystanku tramwajowym stało dużo osób, więc Dawid ruszył z misją. Już pierwsza osoba, którą zapytał, wskazała drogę. Okazała się nią studentka na tyle uprzejma, że po wytłumaczeniu spojrzała na niego i powiedziała: „W sumie to ja idę w tamtą stronę… Zaprowadzę was” („was” czy bardziej „ciebie”?! „You” ma przecież dwojakie znaczenie 🙂 ). Ruszyliśmy więc we troje (ku lekkiemu zaskoczeniu nowo poznanej koleżanki). Po drodze co chwila mijaliśmy grupy ludzi w różnym wieku, żartujące, śmiejące się, śpiewające. Również kolejne bary były tak pełne, że goście stali na zewnątrz. Koleżanka wytłumaczyła, że jest to widok najzupełniej w świecie normalny. Wzgórze zamkowe i wszystkie okoliczne bary to najpopularniejsze miejsca spotkań ludzi z Bratysławy. Szczególną sympatią darzą je studenci i miłośnicy imprez plenerowych, ponieważ ze szczytu wzgórza roztacza się piękny widok na panoramę miasta i nie ma tam zakazu spożywania alkoholu. Byliśmy bardzo zaskoczeni, ale po dotarciu do zamku sami żałowaliśmy, że nie wstąpiliśmy po drodze do sklepu po coś na wynos.

Zamek i zabudowania dookoła majestatyczne. Od początku swego istnienia był wielokrotnie przebudowywany i w zależności od panującego opiekuna zmieniał swoje przeznaczenie. Od czysto duchowego dla osiadłych na tych terenach w starożytności Rzymian i Słowian, przez kamienną fortecę Węgrów, po przebudowaną na styl renesansowy, a później barokowy szkołę katolicką i klasztor w czasach królestwa Czesko-Węgierskiego. Obecnie mieści się tutaj Muzeum Historyczne, będące częścią Muzeum Narodowego.

Ale zamek to jedno, a drugie to widok ze wzgórza na Bratysławę. Podświetlona promenada po obu stronach Dunaju. Most z restauracją znajdującą się na szczycie konstrukcji pylonu. Żywe miasto skryte w delikatnej mgle. Ten hipnotyzujący widok zatrzymał nas na wzgórzu dużo dłużej niż przypuszczaliśmy.

Stare miasto

Patrycja siedząca na ulicy koło rzeźby Čumila.
Čumil

Zwiedzanie Bratysławy jednak na zamku się nie kończy – a przynajmniej nie powinno. Zeszliśmy więc ze wzgórza i poszliśmy w stronę Starego Miasta. Uliczkami głównymi pełnymi ludzi i tymi bocznymi niemal całkiem pustymi spacerowaliśmy po centrum. Rynek, budynek Opery Narodowej czy katedra św. Marcina to tylko niektóre obiekty warte zobaczenia. Nam szczególnie przypadły do gustu pomniki stawiane w ramach „projektu rewitalizacji centrum Bratyslawy”. Čumil jest chyba najbardziej znanym z nich. To rzeźba kanalarza wychylającego się z otwartej studzienki i z uśmiechem obserwującego przechodniów z poziomu ulicy. Widząc tak uśmiechniętą twarz nie można nie zrobić sobie z nim zdjęcia. Po sesji z modelem, mimo lekkiego niedosytu w zwiedzaniu miasta, czas było wracać na nocleg. Rano czekała nas podróż do Poznania.

 

Przydatne informacje:

  • Zwiedzanie Bratysławy warto połączyć ze zwiedzaniem Wiednia i/lub Budapesztu. Z Wiednia do Bratysławy jest 1 godzina jazdy samochodem lub 1,5 godziny pociągiem. O połączeniach do Budapesztu pisaliśmy w tym wpisie.
  • Między Bratysławą a Wiedniem można przemieszczać się również szybką tłodzią. Ceny biletów zaczynają się od 20 EUR za bilet w jedną stronę. Taki rejs błękitnym Dunajem trwa około 1,5h. Przykładowym operatorem jest Twin City Liner (strona z biletami).

Wideo

Galeria

Menu