Podróż po Europie Południowo-Wschodniej: Przystanek #5 – Split

Widok na mury dawnego pałacu Dioklecjana w Splicie.

Po Dubrowniku naszym kolejnym przystankiem był Split. Jadąc z południa Chorwacji na północ, najszybciej do celu dojedzie się autostradą. My jednak zdecydowaliśmy się na najbardziej urokliwą trasę – drogę krajową nr 8. Ciągnąca się od granicy z Czarnogórą droga prowadzi przez wiele miejscowości wzdłuż całego wybrzeża, aż do granicy ze Słowenią. Niemal na całej jej długości można podziwiać widoki na góry po jednej stronie drogi i widok na morze z drugiej jej strony. Z uwagi na liczne zakręty i ograniczenia prędkości, czas jazdy się wydłuża, ale jeśli komuś się w drodze nie spieszy, zdecydowanie polecamy jazdę drogą nr 8.

Widok z drogi D8.
Widok z drogi D8.

Wybierając się do Splitu, nauczeni doświadczeniem dnia poprzedniego postanowiliśmy najpierw znaleźć nocleg i rozbić namiot, a dopiero później zwiedzić miasto. Nie mieliśmy zarezerwowanego noclegu, więc zatrzymaliśmy się w Omiš na jednym z wielu dostępnych tam kempingów. W tym ośrodku w zasadzie nie byłoby nic szczególnego, gdyby nie to, że wśród wszystkich gości: po pierwsze – byliśmy jedynymi, którzy spali w namiocie, po drugie – jedynymi, których językiem ojczystym nie był niemiecki, a po trzecie – nasz wiek był mocno poniżej obowiązującej średniej. Od właścicielki (z pochodzenia Austriaczki) dowiedzieliśmy się później, że niemal wszyscy jej goście są stałymi bywalcami od wielu lat. Przyjeżdżają do Chorwacji ze swoimi przyczepami kempingowymi lub kamperami i spędzają w tu większość lata. Część z nich już nawet nie zabiera przyczep, tylko po zabezpieczeniu zostawia je ustawione w ich stałym miejscu. Później sami przekonaliśmy się, że całe obecne towarzystwo 50+ jest bardzo rozrywkowe i mimo ograniczonej możliwości komunikacji między nami (nasz język niemiecki był na poziomie ich języka angielskiego), uprzejmościom nie było końca.

Patrycja podgrzewająca obiad na przenośnej kuchence obok rozbitego namiotu w Omis.
Kemping w Omiš

Po przygotowaniu noclegu i odświeżeniu się, w końcu pojechaliśmy do Splitu. O parkowaniu za darmo w ścisłym centrum Splitu można zapomnieć. Od razu skupiliśmy się na szukaniu miejsca do zaparkowania na osiedlowych uliczkach tuż obok centrum. Ku naszemu zaskoczeniu poszło bardzo szybko, a z samochodu do Srebrnej Bramy mieliśmy nie więcej jak 8-10 minut spaceru. Było już po zachodzie słońca, więc pierwszym widokiem, który zwrócił naszą uwagę, był bardzo duży i mocno oświetlony port. Split jest trzecim największym portem w basenie Morza Śródziemnego pod względem obsługi jednostek pasażersko-samochodowych oraz statków wycieczkowych.

Widok na zabytkowe mury otaczające centrum Splitu i na Srebrną Bramę.
Srebrna Brama

Minęliśmy port i szerokim deptakiem poszliśmy w stronę Pałacu Dioklecjana. Jest to jeden z najbardziej znanych zabytków Splitu, wpisany na listy Dziedzictwa Kulturowego UNESCO i Dóbr Narodowych Chorwacji.  Z wybudowanego na przełomie III i IV wieku pałacu na planie prostokąta o wymiarach 175 m x 214 m, w chwili obecnej zostało już niewiele zabudowań. Część z nich została zniszczona, część przebudowano lub wbudowaną w nie nowe budynki. Całość bardziej przypomina średniowieczne miasto z pozostałościami po antycznych ruinach, otoczonego przez mury obronne, niż mury pałacu. Jednak o jego rozmiarach może świadczyć fakt, że niektóre korytarze zmienione zostały na ulice, a w obrębie pałacowych murów stoi dziś 220 budynków (głównie z XVIII w.), w których mieszka około 3 tysiące osób.

Nocne życie na placu Narodni Trg - turyści spacerujący po placu i siedzący przy stolikach w knajpach.
Plac Narodni Trg

Spokojnym krokiem przeszliśmy od Srebrnej Bramy, w stronę Perystylu, na którego schodach stworzono dla turystów mikro stoliki (drewniana kwadratowa deska z ustawioną na niej małą świeczką i dwie poduszki do siedzenia) i dalej w stronę Katedry. Kawałek dalej w Westybulu zatrzymaliśmy się, żeby posłuchać występu ulicznego artysty, którego śpiew brzmiał bardzo donośnie dzięki panującej tam akustyce. Stamtąd wąskimi uliczkami przeszliśmy na plac Narodni Trg, żeby zobaczyć Bramę Żelazną i Wieżę Zegarową. Niestety na zwiedzanie podziemi Pałacu Dioklecjana było za późno, ale mimo wszystko to, co udało nam się zobaczyć, zrobiło na nas wrażenie. Wracając już na pole kampingowe prowadziliśmy małą licytację, które miasto nam się bardziej podobało – Split czy Dubrownik. Każde z nas miało swojego faworyta i nie dało się przekonać drugiemu 😉

 

Przydatne informacje:

  • Autostrady w Chorwacji są płatne. Opłaty pobierane są za poszczególne odcinki drogi, a ich aktualne ceny możecie znaleźć na stronie www.hak.hr.
  • Ceny za rozbicie namiotu (dla 2 osób) na kampingach w Chorwacji wahają się w granicach 15 – 18 EUR za noc. W cenę wliczone są: rozbicie namiotu, parkowanie samochodu, dostęp do prądu i wody oraz możliwość korzystania z kuchni, a także opłata klimatyczna.

Wideo

Galeria

Menu