Miasta wyspy północnej – Auckland, Kawakawa i Wellington

Kolorowe budynki w miejscowości Kawakawa.

Nasze zwiedzanie Nowej Zelandii w dość naturalny sposób podzieliliśmy na dwa etapy. Najpierw objechaliśmy samochodem wyspę północną, a następnie zrobiliśmy to samo na wyspie południowej. Nie ma co ukrywać, że w obu przypadkach największą radość sprawiało nam oglądanie pięknej przyrody. Czasem jednak na kilka chwil zatrzymywaliśmy się też w miastach, dlatego właśnie od nich zaczniemy. Oto miasta wyspy północnej: Auckland, Kawakawa i Wellington, w których przystanęliśmy na dłuższą chwilę.

Auckland

Po przygodach na lotnisku w Nadi (o których możecie przeczytać we wpisie O tym jak prawie nie zobaczyliśmy Nowej Zelandii), z wielką ulgą wysiedliśmy z samolotu w Auckland. W końcu Nowa Zelandia!!! Nasza przygoda trwała dalej, a następne kilka tygodni zapowiadało sie bardzo ekscytująco! Jeszcze większe szczęście czuliśmy na myśl, że w następny etap naszej podróży dookoła świata wchodzimy wraz z Nowym Rokiem. Bo był to 31.12.2015 i tylko kilka godzin dzieliło nas od północy.

Pierwsze noclegi mieliśmy na kanapie u Anny, dlatego ten wieczór spędziliśmy wraz z innymi Couchsurferami. Niedługo przed północą wybraliśmy się wszyscy do przystani. Stąd miał się rozciągać najlepszy widok na noworoczne fajerwerki, które rozbłyskiwały tuż przy wieży telewizyjnej – Sky Tower. Niestety, właśnie tutaj – o północy – po raz pierwszy pomyśleliśmy – „nie tego się spodziewaliśmy…”.

Noworoczne fajerwerki
Noworoczne fajerwerki

Nie był to ani długi, ani imponujący pokaz sztucznych ogni. Zgodnie stwierdziliśmy, że fajerwerki podczas ostatniego sylwestera w rodzinnym mieście Patrycji (7500 mieszkańców) były bardziej widowiskowe. Jedyne, co przemawiało na korzyść Auckland to syreny statków, które zaczęły brzmieć w całym porcie kiedy wybiła północ. Te zdecydowanie robiły dodały efekt „WOW” do rozpoczęcia Nowego Roku. Po życzeniach noworocznych spokojnym krokiem wróciliśmy do mieszkania Anny.

Jeśli chodzi o samo miasto, to można by o nim pisać dużo. Choć nie jest stolicą, to jest największym miastem w Nowej Zelandii, w którym mieszka 1/3 populacji całego kraju. Można tu zobaczyć muzea, planetarium czy wybrać się na zakupy do jednego z wielu centr handlowych. Na nas jednak Auckland nie zrobiło wrażenia – duże, zabiegane, biznesowe miasto, jakich wiele na świecie, w którym nie chcieliśmy spędzić zbyt dużo czasu.

Auckland nocą
Auckland nocą

Do naszego dość niechętnego podejścia do miasta na pewno przyczyniła się trochę pogoda. Podczas naszego krótkiego pobytu w Auckland niemal cały czas było pochmurno i padał deszcz. Nie wychodziliśmy więc zbyt dużo. Woleliśmy się skupić na zaplanowaniu trasy naszej podróży po Nowej Zelandii. Tutaj uśmiechniemy się wspominając Annę, która pomogła nam się zorganizować.

Na mapach wysp północnej i południowej, które wzięliśmy z lotniska, zaznaczyła nam najciekawsze (jej zdaniem) miejsca do odwiedzenia, krótko je opisując. Dopytaliśmy ją również o miejsca z list, które zrobili dla nas poznani na Fidżi podróżnicy i również zaznaczyliśmy kilka z nich na mapach. W ten sposób mniej więcej wyklarował się nam w głowach (i na papierze) pomysł na Nową Zelandię.

Nasz samochód i namiot w Nowej Zelandii
Nasz samochód i namiot w Nowej Zelandii

Jedyne co nam zostało do zaplanowania, to transport. To właśnie w Auckland ostatecznie zdecydowaliśmy, że nie będziemy jeździć „na stopa”, co sugerowało nam wiele osób. Zapewniali, że takie podróżowanie jest szybkie, bezproblemowe i oczywiście najtańsze. My jednak cenimy sobie swobodę i niezależność, dlatego postanowiliśmy wypożyczyć samochód na te kilka tygodni. A żeby nie płacić za noclegi w hostelach kupiliśmy namiot i dmuchane materace – bo tak też można bardzo mocno oszczędzić. Tak przygotowani, z bagażnikiem pełnym jedzenia, ruszyliśmy z Auckland w stronę dalekiej północy.

Kawakawa

Kawakawa miała być jedną z wielu małych miejscowości, przez które mieliśmy jedynie przejechać. Stało się jednak zupełnie inaczej i ostatecznie, przez zbieg różnych wydarzeń oraz konieczność odwiedzenia lekarza, spędziliśmy tutaj 3 dni. I choć pogoda tutaj również nas nie rozpieszczała, to jednak z uśmiechem wspomniamy Kawakawa.

Na pierwszy rzut oka jest to miasteczko jakich wiele. Jedna główna ulica i kilka mniejszych. Szpital, posterunek policji, trochę małych sklepów i restauracji. Niewielkie muzeum i zabytkowa kolejka, której tory biegną środkiem głównej ulicy miasteczka. To, co odróżnia Kawakawa od innych niewielkich miejscowości w Nowej Zelandii, to wyjątkowa toaleta publiczna. Zdecydowanie można ją nazwać jedną z głównych atrakcji turystycznych w okolicy! I to nie jest żart 😉

Toaleta publiczna Hundertwassera
Toaleta publiczna Hundertwassera

Projektantem tej toalety był nie kto inny jak sam Friedensreich Hundertwasser. Ten austriacki artysta znany jest na całym świecie przede wszystkim jako twórca słynnego domu Hundertwasserhaus w Wiedniu. W 1975 roku przeprowadził się do Nowej Zelandii, w okolice Kawakawa w zatoce Bay of Islands. Tutaj właśnie spędził ostatnie 25 lat swojego życia, podczas których stworzył m.in. Bottle House czy właśnie Toaletę Hundertwassera.

Toaleta publiczna Hundertwassera
Toaleta publiczna Hundertwassera

Wyjątkowa toaleta publiczna, jak również całe jej otoczenie wyglądem znacznie różni się od „normalnych” toalet. Kombinacje użytych materiałów, w tym wielu pochodzących z recyklingu, interesująca kolorystyka i bogactwo zastosowanych form i kształtów. To wszystko sprawia, że człowiek mimowolnie zaczyna się przyglądać z zainteresowaniem każdej ze ścian. Na całe szczęście funkcjonalność i wszystkie urządzenia w toalecie działają według ogólnych standardów i bez żadnych udziwnień. Co tu dużo mówić – korzystanie z toalety Hundretwassera to sama przyjemność 😉

Wellington

Podczas całej naszej podróży po Nowej Zelandii mieliśmy tylko 3 miejsca, w których musieliśmy być konkretnego dnia o konkretnej porze. Były to Auckland, w którym lądował nasz samolot z Fidżi, Christchurch, z którego odlatywaliśmy do Australii i właśnie Wellington – skąd odpływał nasz prom na południową wyspę. Skoro więc i tak przyjeżdżaliśmy do stolicy, to czemu by nie skorzystać z okazji i nie zobaczyć chociaż kilka najciekawszych miejsc? 😉 Niestety, pogoda znów nam nie dopisała i niemal cały czas padał deszcz. A co najlepiej zwiedzać w deszczowe dni? Oczywiście muzea 😉 Szczególnie jeśli akurat jest się w mieście, w którym znajduje się najważniejsze muzeum i galeria sztuki w całej Nowej Zelandii.

Muzeum Te Papa
Muzeum Te Papa

Muzeum Narodowe Te Papa Tongarewa to największe muzeum w Nowej Zelandii i jedno z największymch muzeów narodowych na świecie. W nowoczesnym budynku, na 6 piętrach stworzono wiele stałych i czasowych wystaw, dotyczących przyrody, kultury i historii kraju, i nie tylko. Można tu spędzić wiele godzin, nie nudząc się przy tym ani przez chwilę. Nam zwiedzanie zajęło prawie 4 godziny, a mogłoby trwać jeszcze dłużej.

Wśród ekspozycji czasowych zdecydowanie najciekawszą jest wystawa Gallipoli, otwarta od kwietnia 2015 do kwietnia 2019 roku. Obrazuje przebieg Bitwy o Gallipoli w trakcie I Wojny Światowej, w której brali udział Nowozelandczycy. Na mapach, animacjach i makietach przedstawiono dokładnie poszczególne etapy bitwy, a liczne eksponaty są idealnym dopełnieniem opowieści o najbardziej krwawej bitwie w historii Nowej Zelandii.

Ekspozycja "Gallipoli" w muzeum Te Papa
Ekspozycja „Gallipoli” w muzeum Te Papa

Wystawy stałe są nie mniej ciekawe. Na poziomie drugim znajdują się wszystkie przedstawiające różnorodność przyrodniczą kraju. Od zwierząt żyjących w wodach, przez te żyjące na lądzie i w powietrzu, aż po bogactwo roślinności – w sumie ponad 2500 rodzimych gatunków roślin i zwierząt w różnych ekspozycjach. Wyjątkowym eksponatem jest olbrzymia kałamarnica złowiona w 2007 roku przez rybaków w antarktycznych wodach Morza Rossa. Mierzy ona 4,2 m, waży 495 kg i jest największym do tej pory złowionym głowonogiem na świecie.

Gigantyczna Kałamarnica
Gigantyczna Kałamarnica

W części wystaw poświęconej siłom natury, które ukształtowały Nową Zelandię, znajduje się inna ciekawa ekspozycja. Jest to niewieki drewniany dom, w którym można przeżyć symulację trzęsienia ziemi o sile 6,6 w skali Richtera. Fantastyczna i bardzo uświadamiająca prezentacja, szczególnie dla osób, które nigdy wcześniej nie przeżyły trzęsienia ziemi.

Na kolejnym piętrze (poziom 3) ekspozycje prezentują w jaki sposób zmienił się krajobraz kraju. Od dziewiczego buszu, nietkniętego przez człowieka, po kraj pastwisk i pól uprawnych. Nowa Zelandia zmieniła się bardzo mocno pod wpływem działań kolonizatorów z Europy, którzy od połowy XVII wieku zaczęli osiedlać się na wyspach.

Ekspozycja dot. kultury Maori
Ekspozycja dot. kultury Maori

Z tą historią wiążą się ekspozycje utworzone na poziomie czwartym w muzeum. Poświęcone są różnorodności kulturowej Nowej Zelandii. Znaleźć tu można informacje o kulturze Maori i pacyficznej. Zobaczyć można tradycyjne elementy tych kultur, takie jak narzędzia, zdobienia, ubiory czy przedmioty codziennego użytku. Przeczytać lub obejrzeć ich historie i podania, zobaczyć taniec wojowników czy wejść do domu spotkania.

Dom spotrkania Maori
Dom spotrkania Maori

Umieszczono tutaj również innych historii ludzi, którzy migrowali do NZ przez ostatnie 200 lat oraz opowieści młodych imigrantów, którzy obecnie wybierają ten kraj jako swoje miejsce na Ziemi.

Podczas otwarcia wystawy „Whiti Te Rā! Historia Ngāti Toa Rangatira” członkowie tego plemienia wykonali swój tradycyjny taniec – Haka Ka Mate.

Na najwyższych piętrach (poziom 5 i 6) znajduje się galeria sztuki. Ekspozycje w galerii cyklicznie się zmieniają i nie ma stałych wystaw. Można tu zobaczyć zarówno obrazy jak i zdjęcia, które przedstawiają przyrodę, ludzi i otaczający świat na przełomie wieków. Nie są one poświęcone jedynie Nowej Zelandii. Często prezentowane są ekspozycje z całego świata, jak choćby ta poświęcona kulturze europejskiej w latach 1500-1800.

I kilka innych…

Choć skupiliśmy się tylko na trzech miastach wyspy północnej, to nie były one jedynymi, które odwiedziliśmy. Zawsze przecież znajdzie się powód, żeby z „dziczy” uciec na chwilę między ludzi! A to zakupy, a to żeby skorzystać z internetu w bibliotece czy po prostu wyspać się w łóżku i zrobić pranie w pralni…

W Waipu nocowaliśmy na bardzo fajnym kempingu, gdzie gorący prysznic był dosłownie wybawieniem od zimnicy na dworze.

Podróżując po Bay of Islands musieliśmy nadłożyć łącznie około 40 km, żeby kupić cokolwiek na obiad w Okiato. To była najbliższa do naszego kempingu miejscowość ze sklepami i stacją benzynową.

W Kaitaia zatrzymaliśmy się, żeby skorzystać z darmowego internetu i podładować naszą elektronikę w bibliotece miejskiej. Nawet nie wiecie jak bardzo byliśmy zaskoczeni, kiedy okazało sie, że znaczna część mieszkańców tej miejscowości pochodzi z Chorwacji. W bibliotece znaleźliśmy wiele informacji na ten temat, wraz ze zdjęciami, a całość opisana była w dwóch językach – angielskim i chorwackim.

W Palmerston North przez dobre pół godziny szukaliśmy informacji czy parking, na którym chcieliśmy się zatrzymać, jest płatny czy darmowy. Jak już znaleźliśmy taką informację, to później kolejne pół godziny czekaliśmy… tym razem na prysznic. Pani akurat chwilę wcześniej zaczęła przerwę śniadaniową i nie miał nam kto wydać klucza.

O Rotorua przeczytacie w osobnym wpisie! Choć miasto i jego okolice bardzo nam się podobały, to jednak Dawid ma bardzo mieszane uczucia dotyczące tych kilku dni. Wszystko za sprawą pięknego kota brytyjskiego imieniem Zeus, przez którego nadepnął sobie na telefon, niszcząc ekran całkowicie.

A tak najogólniej mówiąc – miasta może i były ciekawe, ale i tak w Nowej Zelandii nam najbardziej podobała się natura!

 

Przydatne informacje:

  • Wybierając się do Nowej Zelandii najlepiej od razu na początku zaplanować sposób podróżowania po kraju. Można skorzystać z opcji biletów autobusowych Hop On-Hop Off. Koszt takiego biletu różnić się będzie w zależności od wybranej firmy i ilości przystanków. Więcej informacji znaleźć można na stronach przewoźników, np. Kiwi Experience czy Stay Travel.
  • Inną opcją jest wypożyczenie samochodu lub kampera. Takie rozwiązania proponuje każda wypożyczalnia w Nowej Zelandii i większość z nich w pakiecie umożliwia oddanie samochodu w innym mieście, a czasem nawet bilety na prom między wyspami. Nie będziemy rekomendować żadnej z wypożyczalni, bo sami wybraliśmy taką, która była najtańsza. My w Auckland kilka godzin spędziliśmy na spacerowaniu od jednej do drugiej wypożyczalni, porównując ceny i dostępne samochody.
  • Co za to na pewno możemy polecić to relokacja samochodu – sami żałujemy, że za późno o tym pomyśleliśmy. W przypadku niektórych wypożyczalni można trafić okazję na np. dwa tygodnie wygodnym kamperem zupełnie za darmo lub za 1-5NZD dziennie, byleby tylko dojechać w tym czasie z miejsca A do miejsca B. Programy relokacyjne oferują wszystkie większe wypożyczalnie samochodów, a na stronie www.rentalcarrelocation.co.nz zebrano wszystkie z nich. Powstały również specjalne strony, które ułatwiają szukanie samochodów do relokacji jednocześnie we wszystkich wypożyczalniach. Więcej informacji znajdziecie m.in. na www.imoova.com czy www.transfercar.co.nz.
  • Równie ciekawą opcją jest kupno własnego miniwana z materacem i mini kuchnią, i sprzedanie go po zakończeniu podróży po Nowej Zelandii. Najtaniej taki samochód będzie można kupić tuż po sezonie turystycznym i najkorzystniej sprzedać tuż przed nim. Jeśli jednak podróż miałaby trwać tylko 1-2 miesiące, i to w dodatku w sezonie, to wypożyczenie auta może okazać się bardziej opłacalne, a na pewno zdecydowanie mniej problematyczne. My rozważaliśmy kupno samochodu, ale szybka kalkulacja kosztów zawsze pomaga podjąć właściwą decyzję 😉
  • Niezależnie od tego czym się podróżuje po Nowej Zelandii, jednej rzeczy nie może zabraknąć w waszym bagażu. Mowa tutaj o kremie z filtrem UV. Nie ważne czy świeci ostre słońce, czy jest pochmurno, czy nawet pada deszcz – krem z filtrem warto mieć zawsze przy sobie i reularnie go nakładać na skórę!
  • Korzystanie z toalety publicznej Hundertwassera w Kawakawa jest bezpłatne.
  • Wstęp do muzeum Te Papa w Wellington jest bezpłatny. Płatne są za to niektóre dodatkowe ekspozycje czasowe (cena uzależniona od ekspozycji) oraz opowadzenie po muzeum przez przewodnika (16 NZD – około 44,50PLN lub 11USD). Wszystkie ważne informacje o muzeum znaleźć można na oficjalnej stronie www.tepapa.govt.nz. Tutaj znaleźć można plan muzeum wraz z rozkładem ekspozycji.
  • Parking samochodowy koło muzeum Te Papa jest płatny. Do wyboru jest dostępny parking otwarty oraz kryty. Jego koszt to 3,50NZD (około 10PLN lub 2,50USD) za każdą godzinę parkowania, maksymalnie do 28NZD (około 78PLN lub 20USD) całkowitej pobieranej opłaty.

Galeria

Menu