Podróż przez Świętą Dolinę Inków – Pisac, Ollantaytambo, Moray i Salinas de Maras

Dolina Urubamby, Peru.

Naszą podróż po najpiękniejszych regionach archeologicznych Peru zaczęliśmy od Cusco. Stąd ruszyliśmy dalej w stronę Machu Picchu, a podróżując przez Świętą Dolinę Inków zatrzymaliśmy się w kilku wyjątkowych miejscach. Dzisiaj zapraszamy Was do odwiedzenia z nami Pisac, Ollantaytambo, Moray i Salinas de Maras.

Písac

Już na samym początku naszego pobytu w Cusco natknęliśmy się na informację, że w oddalonym o 33 km Pisac co niedzielę odbywa się słynny w całej okolicy targ. Nie zastanawiając się więc długo, mimo że wciąż byliśmy zmęczeni po długiej podróży z Limy, w niedzielny poranek poszliśmy na przystanek busów colectivo. Po około 50 minutach jazdy drogą wijącą się niczym wąż po górach i pagórkach, dotarliśmy do celu.

O Pisac można powiedzieć, że podzielone jest na dwie części: archeologiczną, pochodzącą z czasów Inków, która zbudowana została wysoko na zboczu góry oraz współczesną, założoną po kolonizacji hiszpańskiej, położoną w najniższej części doliny. Współczesne Pisac z niewybrukowanymi ulicami, zakurzonymi domkami i wszechobecnym bałaganem wygląda jak trochę większa, typowa andyjska wioska.

Peruwianki w tradycyjnych strojach sprzedające drewniane przybory kuchenne na targowisku w Pisac.
Niedzielne targowisko w Pisac

Każdej niedzieli miasteczko ożywa z lekko leniwej monotonii dnia codziennego. Z okolicznych wiosek do Pisac przybywają Indianie, ubrani w tradycyjne peruwiańskie stroje, by wziąć udział w mszy świętej odprawianej w tradycyjnym języku keczua. Również każdej niedzieli na placu głównym i okolicznych uliczkach odbywa się największe w okolicy targowisko, które przyciąga setki turystów. Kupić można na nim prawie wszystko – począwszy od pamiątek, biżuterii i ozdób w większości wykonanych ręcznie, przez świeże warzywa, owoce i surowe mięso, najczęściej położone jedynie na gazetach lub drewnianych deskach leżących na bruku, po różnego rodzaju przedmioty codziennego użytku, jak ceramiczne garnki, talerze czy ubrania.

Tkaniny tkane ręcznie na targowisku w Pisac.
Niedzielne targowisko w Pisac

Choć market jest duży i bardzo kolorowy, w naszym odczuciu nie jest największym atutem Pisac. Ten tytuł bezsprzecznie należy do wyjątkowo pięknych ruin cytadeli, która w czasach Imperium Inkaskiego była jednym z najważniejszych miejsc w całej Świętej Dolinie. Chroniła ona wejścia do doliny Urubamby na trasie łączącej Imperium Inkaskie z Paucartambo, które położone było na granicy rozległych dżungli na wschodzie.

Ruiny wież obronnych cytadeli w Pisac.
Ruiny Pisac

Dawne Pisac osadzono wysoko – w miejscu, z którego rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na całą dolinę Urubamby. Rozbudowana cytadela była w pełni samowystarczalna. Zbocza skał pokryto w dużej mierze tarasami przeznaczonymi do uprawy roślin, które wykonano ręcznie i nawadniano poprzez kanały wodne wycięte w litej skale. Całość zabudowań otoczono wysokimi kamiennymi murami, w których wykonano tylko kilka bram wejściowych. W oddzielnych częściach cytadeli stworzono budynki mieszkalne, a w innych budynki magazynowe nazywane colcas, które służyły do przechowywania jedzenia i innych rzeczy, na wypadek ewentualnej powodzi.

Ruiny miasta Pisac z górami w tle.
Ruiny miasta Pisac

W górnym sektorze ruin Pisac znajdowała się Świątynia Słońca, która swoją okazałością ustępowała jedynie świątyniom na Machu Picchu, natomiast w litej skale, znajdującej się wysoko ponad cytadelą, stworzono cmentarz. Około 10 tysięcy mogił skryto zarówno wśród większych szczelin skalnych, jak również w wykonanych ręcznie jamach.

Grobowce w Pisac.
Grobowce w Pisac

Choć dotarcie z niedzielnego marketu do ruin Pisac zajęło nam dobre dwie godziny wspinaczki (podczas której mało nie wyzionęliśmy ducha…), to absolutnie nie żałujemy tego trudu! Tych wyjątkowo pięknych ruin, w których spotkaliśmy tak niewielu turystów, nie mogłoby zabraknąć wśród miejsc odwiedzonych przez nas w Świętej Dolinie Inków.

Ollantaytambo

Podobnie nie mogliśmy minąć Ollantaytambo, o którym mówi się, że jest ostatnią miejscowością na trasie do słynnego Machu Picchu. Miasto zbudowane na dwóch wzgórzach jest jedną z najbardziej monumentalnych budowli pochodzących z czasów Inków. Tutaj mieszkał jeden z największych władców Inków – król Pachakutek. Twierdza, której głównym zadaniem była ochrona zachodnich krańców Świętej Doliny, była bardzo ważnym ośrodkiem militarnym, religijnym, astrologicznym oraz administracyjnym, o rewelacyjnie rozbudowanej agrokulturze.

Ruiny Ollanytaytambo.
Ruiny Ollantaytambo

Na powierzchni około 600 hektarów Inkowie stworzyli piękne miasto, które dziś jest najlepiej zachowanym przykładem dawnego sposobu planowania przestrzennego. Z doliny Urubamby do dawnego Ollantaytambo prowadziła tylko jedna brama w murach obronnych, nazwana Punku Punku. Zabytkowe centrum Ollantaytambo w większości pochodzi z czasów Imperium, a zniszczone budynki odtworzono z dużą starannością na fundamentach dawnych zabudowań inkaskich. Część mieszkalna miasta podzielona jest na canchas, czyli bloki, które są od siebie odseparowane w układzie tworzącym ulice pomiędzy nimi. Każda cancha ma tylko jedno wejście, które wiedzie do centralnego dziedzińca, otoczonego przez budynki.

Świątynia Słońca w Ollantaytambo.
Świątynia Słońca w Ollantaytambo

Najbardziej spektakularną częścią Ollantaytambo od zawsze jednak było centrum ceremonialne, znajdujące się na szczycie stromego zbocza, pokrytego rozbudowanymi tarasami. Z tego miejsca rozciąga się niesamowity widok zarówno na miasto, jak i na całą dolinę Urubamby.

O ile większość zabudowań Ollantaytambo zbudowano przy użyciu kamieni polnych, o tyle część świątynną budowano z kamieni najwyższej jakości. Potężne głazy o gładkiej powierzchni sprowadzano z kamieniołomów znajdujących się po przeciwnej stronie rzeki Urubamby, a przed wbudowaniem docinano i spasowywano ze sobą z najwyższą dokładnością. Niestety budowy wzgórza świątynnego nie udało się nigdy dokończyć. Ollantaytambo, podobnie jak wszystkie twierdze inkaskie, zaatakowane zostało przez Hiszpanów.

Ruiny Ollantaytambo.
Ruiny Ollantaytambo

Dzięki bardzo korzystnemu położeniu, w którym nie małe znaczenie miały rozbudowane tarasy pokrywające zbocze wzgórza świątynnego, udało się obronić Ollantaytambo przed najeźdźcami. Dzięki temu było to jedyne miejsce w całym Imperium Inków, które nie uległo inwazji hiszpańskich konkwistadorów przy pierwszym starciu. Niestety radość ze zwycięstwa nie była długa, ponieważ już przy drugim ataku Inkowie przegrali z czterokrotnie większymi oddziałami hiszpańskimi i musieli wycofać się do dżungli, pozostawiając miasto w rękach hiszpanów.

Moray

Mimo że Moray nie jest ruinami fortecy, zdecydowanie jest jednym z najciekawszych miejsc stworzonych przez Inków, które udało nam się odwiedzić podczas podroży po Świętej Dolinie. Gdyby użyć tylko jednego słowa, do określenia czym właściwie jest Moray, należałoby powiedzieć, że jest to jedyne w swoim rodzaju laboratorium, w którym Inkowie prowadzili eksperymenty dotyczące uprawy roślin.

Tarasy Moray oglądane z góry.
Tarasy Moray

Kompleks Moray tworzy kilka platform, z których każda zbudowana jest z tarasów w kształcie okręgów lub owali, usadowionych na różnych wysokościach. Różnica wysokości pomiędzy poziomem najwyższego i najniższego tarasu sięga 150 metrów. Platformy wbudowano we wzgórza w taki sposób, aby na każdej z nich panowały odmienne warunki pogodowe. Dzięki różnemu ustawieniu względem słońca i wiatru, na każdym z tarasów wytworzył się specyficzny mikroklimat, który pozwalał na eksperymentowanie z uprawą roślin.

Patrycja i Dawid przy tarasach Moray.
Tarasy Moray

Chociaż tarasy uprawne na stokach gór były bardzo powszechnie stosowane w całym Imperium Inkaskim, to jednak Moray było głównym ośrodkiem, w którym próbowano zwiększyć wydajność inkaskich plantacji i poprawić jakość najpowszechniej uprawianych roślin (przede wszystkim kukurydzy i ziemniaków). Nie ma co ukrywać, że było to zadanie wyjątkowo trudne i żadnej kulturze poza Inkami tak skomplikowane zadanie inżynierskie się nigdy nie udało.

Salinas de Maras

Niedaleko Moray znajduje się równie interesujące miejsce pochodzące z czasów jeszcze przed Inkami. Na zboczach kanionu stworzono niezwykłą kopalnię soli – Salinas de Maras. Sól pozyskiwali tutaj zarówno Inkowie, jak i Hiszpanie po zajęciu terenów doliny Urubamby, osiedlając tam dużą społeczność jezuitów. Do dziś można poznać, w których domach w pobliskiej miejscowości mieszkali księża, ponieważ domy te mają piękne rzeźbione drzwi wejściowe. Tradycja jest po dzień dzisiejszy kontynuowana przez mieszkańców, którzy od lat zajmują się „swoimi” salinami.

Salinas de Maras widziane z góry.
Salinas de Maras widziane z góry

W blisko 3000 płytkich basenach solankowych do dnia dzisiejszego pozyskuje się sól w tradycyjny sposób. Najpierw siecią kanałów do wybranych basenów doprowadza się wysoce zasoloną wodę źródlaną, pochodzącą z podziemnego źródła. Kiedy basen się wypełni, dopływ wody zostaje zamknięty i salina pozostawiona jest do wyschnięcia.

Kobieta zbierająca sól w Salinas de Maras, Peru.
Zbieranie soli w Salinas de Maras

Po odparowaniu całej wody w salinie pozostają kryształki soli, które wybiera się ręcznie. Mogą być one różne wielkości i barwy. W zależności od ilości pierwiastków śladowych w wodzie źródlanej, m.in. wapń, magnez, krzem i potas, oraz podobno od zdolności osoby zajmującej się saliną, kryształki soli mogą mieć kolor od białego, przez różne odcienie różowego aż po kolor delikatnie brązowy. I choć spacerując pomiędzy basenami ciężko dostrzec sól koloru różowego, w sklepikach znajdujących się przy wejściu głównym kupić można na pamiątkę piękną pamiątkę z różowej soli.

 

Przydatne informacje:

  • Jeśli chcielibyście w drodze z Cusco do Machu Picchu odwiedzić Pisac, Ollantaytambo i Moray, szczerze polecamy zakup Boleto Turistico. Jest to bilet wstępu do najciekawszych atrakcji turystycznych zarówno w Cusco i najbliższej okolicy miasta, jak również kilku mniejszych miejscowości, w których znaleźć można piękne zabytki kultury Inków. Boleto Turistico kupić można jako jednodniowe bilety strefowe, po 70 PEN (81,50 PLN) każdy: I strefa – ruiny w bliskim otoczeniu Cusco, II Strefa – atrakcje w samym Cusco, III strefa – ruiny w dalszej okolicy Cusco, w tym Pisac, Ollantaytambo i Moray. Możliwy jest również zakup 10-dniowego biletu łączonego na wszystkie 3 strefy za 130 PEN (151 PLN). Więcej informacji o Boleto Turistico można znaleźć na stronie www.cuscoperu.com
  • Ze wszystkich opisanych dziś przez nas miejsc jedynie Salinas de Maras nie jest objęte Boleto Turistico. Chcąc odwiedzić to piękne miejsce trzeba kupić bilet wstępu na miejscu – koszt to 10 PEN (11,50 PLN).
  • Jak już wspomnieliśmy, podróżowanie po Peru jest bardzo proste. Między wszystkimi większymi miastami istnieją dobre połączenia autobusowe. Kilka firm oferuje możliwość zakupu biletów przez internet, m.in. Excluciva czy Cruz Del Sur, jednak podróżując na mniej popularnych trasach wystarczy pojechać na stację autobusową i kupić bilet w kasie bezpośrednio przed odjazdem. Koszt biletu na bardziej komfortowy autobus jest z reguły trochę wyższy, ale bardzo często w cenie otrzymuje się również posiłek.
  • Między mniejszymi miejscowościami najłatwiej poruszać się busami colectivo. Busy w ustalonym miejscu w mieście „zbierają” pasażerów wybierających się do danej miejscowości i ruszają w trasę dopiero kiedy wszystkie lub niemal wszystkie miejsca są już zajęte. Po drodze zabierają również innych podróżujących (wystarczy machnąć ręką, a bus niemal zawsze się zatrzyma) oraz wysadzają tych, którzy chcą wysiąść wcześniej (wystarczy zawołać „baja aqui”). Choć teoretycznie istnieją jakieś rozkłady jazdy colectivo to jednak większość z nich jest jedynie orientacyjna. My trasę z Cusco do Pisac i do Urubamby – a stamtąd dalej do Ollantaytambo – pokonaliśmy właśnie colectivo.
  • Busy z Cusco do Pisac odjeżdżają bardzo często – średnio co 20-30 minut. Bilet kosztował nas 5 PEN (6 PLN) za osobę (w jedną stronę), a podróż trwa niecałą godzinę.
  • Nie ma bezpośrednich busów colectivo z Cusco do Ollantaytambo. Taka podróż wymaga jednej przesiadki w Urubambie. Nie jest to jakoś szalenie trudne i wymagające zadanie, ponieważ w Urubambie wszystkie busy rozpoczynają i kończą swoje trasy na wspólnej stacji. Z Cusco do Urubamby busy odjeżdżają średnio co godzinę, podróż trwa około 3 godzin, a bilet kosztuje 6 PEN (7 PLN) za osobę. Z Urubamby do Ollantaytambo busy ruszają co około 20 minut, podróż trwa mniej-więcej 40 minut, a bilety kosztuje 1 lub 2 PEN za osobę (na tej trasie podróżowaliśmy 3 razy za każdym razem płaciliśmy inaczej).
  • Z Cusco do Ollantaytambo bezpośrednio można przejechać taksówką. Niestety nie wiemy ile taka przyjemność kosztuje 😉
  • Wybierając się do Moray i Salinas de Maras można spróbować dotrzeć tam colectivo, łączonym ze spacerem lub łapaniem taksówek na krótsze odcinki. My tym jednym razem postawiliśmy jednak “na wygodę” i wynajęliśmy taksówkę, która obwiozła nas po okolicy. Ponieważ w Ollantaytambo za taką wycieczkę taksówkarze życzyli sobie 100-120 PEN (115-140 PLN), to pojechaliśmy do Urubamby w colectivo (łącznie 2 PEN) i tam za taksówkę zapłaciliśmy 60 PEN (81,50 PLN).
  • Podobnie można zrobić zwiedzając ruiny w Pisac. Taksówka z miasta Pisac na szczyt, do głównego wejścia na teren ruin, kosztuje około 30 PEN (41 PLN).

Wideo

Galeria

Menu