Machu Picchu – Perła Peru

Machu Picchu

W końcu przyszedł czas, żeby dotrzeć do ostatniego przystanku naszej niesamowitej podróży po Świętej Dolinie Inków. Machu Picchu, uznane za jeden z 7 Nowych Сudów Świata, jest największa perłą kultury inkaskiej w Peru. Już na długo przed naszą podróżą dookoła świata marzyliśmy o tym, żeby odwiedzić to piękne miejsce. W końcu udało nam się je spełnić, dokładnie w 3 miesiące od momentu rozpoczęcia naszej przygody.

To czym jedziemy?

Po uroczym Cusco, pięknych ruinach miast, fortec i miejsc świętych, naszym ostatnim przystankiem w drodze do Perły Inkaskiego Imperium było Ollantaytambo. Miejsce to często uznawane jest za ostatnią miejscowość na trasie do Machu Picchu, które niekiedy błędnie nazywane jest Zaginionym Miastem. Mimo że skryte jest wysoko w górach i ma wiele tajemnic, to jednak prawdziwym Zaginionym Miastem z opowieści jest oddalona o ok. 70km Vilcabamba (którą eksplorowali m.in. Tony Halik i Elżbieta Dzikowska). Z Ollantaytambo do Aguas Calientes, miasteczka położonego u stóp góry Machu Picchu można dojechać pociągiem, polecieć helikopterem lub iść pieszo… albo wziąć busa 😉

W naszym przypadku helikopter odpadł w przedbiegach – nie stać nas na takie przyjemności, skoro mamy przed sobą jeszcze tyle innych miejsc do odwiedzenia. Podobnie tylko przez krótką chwilę pomyśleliśmy o opcji „na pieszo”, czyli słynnej trasie Inka Trail. Fakt, 4 dni wspinaczek i oglądania zapierających dech w piersiach widoków na pewno robi niesamowite wrażenie, ale trasy nie można pokonać samodzielnie, więc trzeba wykupić wycieczkę zorganizowaną z przewodnikiem. Licencjonowanych organizatorów Inka Trail jest blisko 200, jednak biorąc nawet najtańszy pakiet trzeba liczyć się z kosztami rzędu 600 i więcej USD za 1 osobę, za 4 dni i 3 noce (spania w namiocie na wysokości 3000-3500 m.n.p.m.).

Mapa trasy Inca Trail
Mapa trasy Inca Trail

O pociągu myśleliśmy bardzo poważnie – szybko i wygodnie 😉 Kiedy jednak poszliśmy na stację kolejową i zobaczyliśmy, że bilet turystyczny w jedna stronę kosztuje 56 USD za osobę, z miejsca zawróciliśmy do miasteczka, żeby poszukać busa. Bo choć nigdzie oficjalnych informacji na temat busów nie można znaleźć, to jednak każdy oszczędny miłośnik podróżowania prędzej czy później natknie się na wzmiankę o nich. A nie trzeba się wcale gimnastykować, żeby je znaleźć. Prywatne busy kursują każdego dnia na trasie z Cusco i Ollanytaytambo do hydroelektrowni i z powrotem. I choć z hydroelektrowni do Aguas Calientes trzeba dojść 10 km, to jednak kiedy za bilety płaci się ponad 4-krotnie mniej niż za pociąg (mniej niż 50 USD dla dwóch osób, w obie strony), to warto rozważyć taki środek transportu.

W drodze…

Nasz bus, w którym oprócz nas jechało jeszcze 15 turystów, wyruszył z Ollantaytambo o 9:00 rano. Przyszliśmy jako ostatni, więc mięliśmy to szczęście (choć ktoś mógłby powiedzieć, że bardziej nieszczęście), że siedzieliśmy obok kierowcy. Nie wiedzieliśmy wtedy jednak, że trasa w którą ruszamy, będzie jedną z najciekawszych i jednocześnie najbardziej niebezpiecznych, jakie do tej pory przyszło nam pokonać. 150 km drogi poprowadzonej po zboczach gór, wspinającej się serpentynami w górę, aż do Abra de Malaga, by osiągnąwszy poziom lekko ponad 4000 m.n.p.m. znów zjechać w dół, do doliny, drogą równie krętą jak ta prowadząca pod górę. Ilość niebezpiecznych zakrętów, częstotliwość ich występowania i bliskość do krawędzi urwiska sprawiały, że przy każdej konieczności wyprzedzenia lub wyminięcia ciężarówki serce wręcz podchodziło do gardła. Nic też otuchy nie dodawał różaniec i święty obrazek wiszące na wstecznym lusterku, tuż przed naszymi oczami.

Rzeka na drodze podczas trasy do hydroelektrowni.
Rzeka na drodze podczas trasy do hydroelektrowni

Jednocześnie te 150 km było jedną z najpiękniejszych tras, jakimi mieliśmy okazję jechać. Niesamowity, spektakularny wręcz widok na Świętą Dolinę Inków, towarzyszył każdemu ostremu zakrętowi podczas wspinania się w górę do Abra de Malaga. Szczyt otulony był gęstą mgłą, w której niewiele można było dostrzec, jednak po wschodniej stronie szczytu, kiedy droga zjeżdżała w dół, spomiędzy mgieł wyłonił się magiczny, sielski krajobraz – zieleniące się lub dopiero co zaorane pola uprawne, wśród których tylko gdzieniegdzie dostrzec było można pojedyncze, maleńkie gospodarstwa. Jedynie ostatni odcinek trasy, z Santa Teresa do hydroelektrowni, prowadził nieutwardzoną drogą wzdłuż urwiska, częściowo wykutą w skałach, dlatego mimo uroczych widoków na kanion i rzekę Urubambę, ten fragment bardziej nas zestresował niż zrelaksował.

Tuż przed "spacerem po torach" z hydroelektrowni do Aguas Calientes.
Tuż przed „spacerem po torach” z hydroelektrowni do Aguas Calientes

W końcu bezpiecznie dotarliśmy do hydroelektrowni, a stąd do naszego celu, Aguas Calientes, zostało już tylko 10 km. Założyliśmy więc plecaki i ruszyliśmy w drogę. Szaleństwo? Może… ale nie byliśmy w tym szaleństwie osamotnieni. Niemal każdy, kto decyduje się na podróż busem, z hydroelektrowni do Aguas Calientes idzie na pieszo. Bo czemu płacić 26 USD za pociąg, który kursuje na tej trasie, kiedy można się zrelaksować podczas 2 godzinnego spaceru w pięknych okolicznościach przyrody? Dodatkowo idąc wzdłuż torów, obchodzi się niemal dookoła górę, na której znajduje się Machu Picchu, dzięki temu już dzień wcześniej można dostrzec część z jego zabudowań. Nie ma co ukrywać – 10 km z ciężkim plecakiem potrafi zmęczyć, ale w ogóle nie żałujemy, że zamiast pociągu wybraliśmy busa i spacer.

… na szczyt

Prawie każdy, kto planuje odwiedzić Perłę Peru, chce zobaczyć wschód słońca na Machu Picchu. Tutaj w ogóle nie byliśmy oryginalni – my też chcieliśmy. W naszym przypadku na „chceniu” się skończyło. Po długiej trasie, stresującej w busie z Ollantaytambo do hydroelektrowni i dość męczącej z hydroelektrowni do Aguas Calientes, jednak rozsądek wziął górę. Nie zerwaliśmy się przed 4:00 nad ranem, żeby wraz z tłumem, zdążyć wspiąć się na szczyt. Nie staliśmy w kolejce, żeby kupić bilet na bus, ani też w kolejce do bramek wejściowych jeszcze przed ich otwarciem. Na szczycie nie biegaliśmy w stresie przepychając się między turystami, żeby tylko znaleźć, jak tysiąc innych osób, jak najlepsze ujęcie na ruiny Machu Picchu.

Dawid przy tablicy informacyjnej tuż przed wspinaczką do ruin Machu Picchu.
Tuż przed wspinaczką do ruin Machu Picchu

My ruszyliśmy w trasę, kiedy większość turystów oglądających wschód słońca kończyła właśnie zwiedzanie, albo wracała już na dół. Ścieżka wiodąca na szczyt była niemal pusta, tylko raz na jakiś czas spotykaliśmy innych turystów. Nie możemy jednak powiedzieć, żeby należała do najłatwiejszych. Wspinająca się 400 m w górę trasa liczy mniej niż 2 km długości i niemal cała wykonana jest z wysokich kamiennych stopni.

 

Dawid na stopniach ścieżki prowadzącej do Machu Picchu z Aguas Calientes.
W drodze na Machu Picchu.

Już w połowie drogi na szczyt Dawid stwierdził, że różne już szlaki przeszliśmy, ale żaden jeszcze go tak nie zmęczył jak ten na Machu Picchu (dwa tygodnie później inny szlak zyskał ten niechlubny tytuł, ale o tym napiszemy już niedługo). Zmęczeni i zdyszani, do bramy wejściowej dotarliśmy tuż przed południem. Po chwili krótkiego odpoczynku i złapania oddechu podeszliśmy do bramek wejściowych, by w końcu zobaczyć Machu Picchu.

Machu Picchu

Piękne, magiczne, niesamowite, zapierające dech… I wiele, wiele, wiele innych przymiotników przychodzi na myśl, kiedy po raz pierwszy patrzy się na ruiny Machu Picchu. Pośród nich, jakoś tak odruchowo, zawsze jest jednak również „pełne turystów”. Jeśli w południe cały czas było tutaj tak tłoczno, to nawet nie chcemy wiedzieć co się dzieje na Machu Picchu o wschodzie słońca. Na szczęście my tego dnia nigdzie się nie spieszyliśmy – przyszliśmy później, żeby zostać niemal do zamknięcia. I to było najlepszy pomysł na zwiedzanie ruin, gdyż początkowe tłumy stopniowo zaczęły się przerzedzać, by około 15:00 zacząć znikać niemal całkowicie. Po 16:00 w zwiedzaniu towarzyszyli nam już tylko pojedynczy turyści, strażnicy i lamy.

Patrycja i Dawid, w tle ruiny Machu Picchu.
My na Machu Picchu

Perła Peru i najpiękniejsze dziedzictwo kultury Inków – tak zdecydowanie należy nazwać Machu Picchu. Miasto wybudowane zostało około 1450 roku, na przełęczy pomiędzy dwoma szczytami Wayna Picchu i Montaña Machu Picchu. Otoczone jest z trzech stron przez dolinę rwącej rzeki Urubamby, dlatego z każdego niemal miejsca w mieście podziwiać można niesamowity widok na dolinę i górskie szczyty ją otaczające, które bardzo często otulone są mgłami.

Ruiny Machu Picchu
Ruiny Machu Picchu

Miasto wybudowane zostało w klasycznym inkaskim stylu. Stoki przełęczy i szczytów pokrywały gęsto szerokie tarasy uprawne, nawadniane rozbudowanym systemem kanałów. Wyprodukować na nich można było około cztery razy więcej płodów rolnych, niż wynosiło zapotrzebowanie mieszkańców Machu Picchu. Wysokie, wykonane z kamieni pionowe ściany, oddzielające poszczególne tarasy, miały również za zadanie utrudnić atak każdemu potencjalnemu najeźdźcy.

Świątynia Słońca na Machu Picchu.
Świątynia Słońca na Machu Picchu

Wszystkie budynki budowano z równo docinanych kamieni, układanych na sucho. Budynki świątynne i pałace arystokracji wykonane były z gładkich kamiennych bloków, a budynki przemysłowe i mieszkalne budowano z kamieni polnych i kryto strzechą. Najważniejszymi spośród wszystkich obiektów w Machu Picchu były: Świątynia Słońca, najważniejszego bóstwa Inków, Świątynia Trzech Okien oraz Intihuatana, rytualny kamień, który prawdopodobnie służył jako zegar astronomiczny lub inkaski kalendarz.

Kamień ceremonialny Intihuatana.
Kamień ceremonialny Intihuatana

Dziś większość z budynków w Machu Picchu jest wierną rekonstrukcją dawnej zabudowy, by dać zwiedzającym jak najlepszy pogląd jak mogło wyglądać miasto w latach swojej świetności.

Świątynia Trzech Okien na Machu Picchu.
Świątynia Trzech Okien

Ten rozbudowany kompleks pałaców i placów, świątyń i domów, zamieszkiwali kapłani, przedstawiciele inkaskiej arystokracji, żołnierze oraz opiekunowie tutejszych świątyń. Machu Picchu mogło być zarówno obserwatorium astronomicznym, miejscem ceremonialnym, cytadelą obronną czy miastem, które zamieszkiwały inkaskie elity.

Tak doskonała lokalizacja sprawia, że każde z sugerowanych przez naukowców przeznaczeń miasta jest bardzo prawdopodobne. Prawdopodobne jest również, że miasto pełniło jednocześnie wszystkie te funkcje. Niestety Inkowie nie posługiwali się językiem pisanym, nie ma więc żadnych opisów w jakim celu zbudowano to miejsce ani dlaczego zostało całkowicie porzucone zaledwie 100 lat po wybudowaniu.

Zdjęcie "widokówka" - lama na Machu Picchu.
Zdjęcie „widokówka” – lama na Machu Picchu

Tak pełne tajemnic, malownicze Machu Picchu wciąż rozpala wyobraźnię – nawet pomimo trudności w dotarciu tutaj oraz tłumów turystów, to miejsce nas zachwyciło i pozostanie w pamięci jako jeden z najlepszych dni naszej podróży.

 

Przydatne informacje:

  • Planujecie zobaczyć Inkaskie Machu Picchu? A może chcecie zdobyć Wayna Picchu albo szczyt Montaña Machu Picchu? Pamiętajcie, że na każdy dzień ilość dostępnych biletów wstępu jest ściśle określona. O ile w niskim sezonie nie ma problemu, żeby zarezerwować lub kupić bilet na dzień następny, o tyle w szczycie sezonu bilety mogą być wyprzedane już na 2-4 tygodnie do przodu, szczególnie jeśli chodzi o bilety na Wayna Picchu.
  • Bilety wejściowe na Machu Picchu można kupić przez internet, m.in. na stronie Ticket Machu Picchu. Bilet turystyczny obejmujący jedynie wstęp na Machu Picchu kosztuje 68USD. Cena wzrasta jeżeli chce się dodatkowo wejść na górę Montana Machu Picchu, Wayna Picchu albo odwiedzić muzeum.
  • Istnieje również możliwość kupienia biletów na Machu Picchu dużo taniej – za 128PEN (38 USD/149 PLN). Jest to oficjalna cena biletów ustalona przez Ministerstwo Kultury Peru. Gdzie kupić bilety w tej cenie? W jednym z wielu biur Ministerstwa Kultury Peru lub rezerwując przez internet na stronie www.machupicchu.gob.pe i odebrać bilet w określonym biurze Ministerstwa. Znajdziecie tam również ceny i dostępność pozostałych biletów (Wayna Picchu, Montaña Machu Picchu i Muzeum).
  • Listę biur Ministerstwa Kultury Peru wraz z adresami, danymi kontaktowymi i godzinami pracy znajdziecie na stronie Ministerstwa Kultury.
  • Do Aguas Calientes (nazywanego też Miasteczkiem Machu Picchu) najprościej dotrzeć pociągiem. Na trasie z Cusco i z Ollantaytambo do Aguas Calientes kursują pociągi kilku przewoźników, m.in. Inca Rail czy Peru Rail. Bilety można kupić w różnych klasach, od najtańszej, nazwanej ekonomiczną lub „backpakerską” aż po klasę prezydencką, w jedną stronę lub w pakiecie z biletem powrotnym. Rozkłady jazdy pociągów i pozostałe informacje znajdziecie bezpośrednio na stronach przewoźników: Inka Rail, Peru Rail.
  • Jednak jak najtaniej dotrzeć do Machu Picchu? W taki sam sposób, jak my to zrobiliśmy 😉 Busem z Cusco albo z Ollantaytambo do hydroelektrowni i spacerem z hydroelektrowni do Aguas Calientes. Prywatne busy kursują na tej trasie każdego dnia. Cena jest wszędzie bardzo podobna, zarówno w Cusco jak i Ollantaytambo bilet dla jednej osoby w dwie strony można kupić za 60 – 80PEN (70-95 PLN). Do hydroelektrowni można też próbować dotrzeć metodą „kombinowaną” (busami colectivo na trasach Cusco – Ollantaytambo – Santa Maria – Santa Teresa i taksówką z Santa Teresa do hydroelektrowni, ale prawdopodobnie koszty wyjdą zbliżone do ceny busa jadącego bezpośrednio). Z hydroelektrowni do Aguas Calientes jest około 10km. Wydeptana ścieżka prowadzi wzdłuż torów i, co najważniejsze, OMIJA TUNELE! Warto o tym pamiętać jeśli nie chce się być „zaskoczonym” przez pociąg w tunelu.
  • Aguas Calientes to bardzo turystyczne miejsce, ma więc swoje plusy i minusy. Do plusów niewątpliwie zaliczyć trzeba dużą ilość hoteli, hosteli, pokojów gościnnych oraz różnego rodzaju restauracji i jadłodajni. Nas jednak baaaardzoooo zraziło podejście mieszkańców miasteczka do turystów. Turysta, to nic innego jak chodzący worek z pieniędzmi, który dziś przyjechał, a jutro pojedzie dalej, nie ma więc większego sensu bycie miłym. Wszędzie, w każdym miejscu, na każdym kroku odczuć można zawyżanie cen, które śmiało można nazwać „zbijaniem kasy” na turystach! Jabłko dla Peruwiańczyka kosztować będzie 2 PEN (2,30 PLN) za 1 kg, a dla turysty 2 PEN za 1 szt. Bilet na pociąg do hydroelektrowni dla Peruwiańczyka kosztować będzie 5-10 PEN (5,80-11 PLN), a dla turysty 28 USD. No niech nam ktoś powie, że źle to wszystko odebraliśmy.
  • I coś dla osób, które nie lubią wspinaczek. Z Aguas Calientes do bramy wejściowej Machu Picchu i z powrotem kursują oficjalne busy. Bilet turystyczny w jedną stronę kosztuje 12 USD. Bilety można kupić zarówno przez internet, jak i w wyznaczonych punktach sprzedaży. Szczegółowe informacje znajdziecie na oficjalnej stronie przewoźnika www.consettur.com.

Wideo

Galeria

  • Halo tu Lucas

    Te lamy tu i ówdzie tworzą niesamowity klimat! Mogę spytać jakim apratem (i szkłem) robiliście zdjęcia?

    • Lamy są rozbrajające i nie trudno o perfekcyjne pocztówkowe zdjęcie 🙂
      Zdjęcia głównie robione były aparatem Sony A6000 z obiektywami SEL1650 I SEL55200, a pojedyncze –
      Panasonic LX7.

Menu