Galapagos dla ubogich, czyli Rezerwat Paracas i Islas Ballestas

Islas Ballestas w Peru.

Któż nie chciał by zobaczyć wyjątkowych wysp Galapagos… Pięknych, dzikich, tak bogatych w endemiczne gatunki zwierząt i roślin. My bardzo byśmy chcieli! Okazuje się, że w Peru można znaleźc miejsce nazywane „Małym Galapagos” lub „Galapagos dla ubogich”. To Rezerwat Narodowy Paracas i Islas Ballestas.

Paracas

Około 250 km na południe od Limy, nad brzegiem Oceanu Spokojnego znajduje się Paracas. Jest to niewielkie portowe miasteczko, można by nawet powiedzieć – nadmorski kurorcik. W 2007 roku zostało w znacznym stopniu zniszczone podczas silnego trzęsienia ziemi. Na pierwszy rzut oka nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Sporo hoteli, niektóre nawet z basenami, przystań i promenada, trochę knajpek i kramików z jedzeniem, a do tego sklepiki, w których kupić można (jak zawsze) wszystko.

Jednak to nie samo miasto każdego dnia przyciąga autobusy pełne turystów. To nie urocza promenada (która – de facto – w ogóle nie jest urocza) sprawia, że co rano spacerują po niej tłumy. Największym atutem Paracas jest port, z którego wypływają łodzie w kierunku niezwykłych Islas Ballestas.

Islas Ballestas

Islas Ballestas to niewielki fragment Rezerwatu Narodowego Paracas. Te kilka kamienistych wysepek, których łączna powierzchnia wynosi zaledwie 0,12 km2, stanowią niesamowicie ważny fragment całego ekosystemu. To tutaj żyje bardzo duża część zwierząt, przede wszystkim ptaków, które w żadnym innym miejscu w całym rezerwacie nie występują tak licznie. Flamingi, kormorany, głuptaki niebieskonogie czy pingwiny Humboldta, to tylko kilka spośród 215 gatunków ptaków, które żyją w Rezerwacie. A to oczywiście nie wszystkie zwierzęta, jakie można tu zobaczyć podczas wycieczki na Islas Ballestas. Jakże moglibyśmy nie przekonać się na własne oczy!

Zatoka Paracas
Zatoka Paracas

Wczesnym rankiem, o umówionej porze, staneliśmy w porcie, podobnie jak całe tłumy turystów. Każdy czekał na swoją łódź. Morze spokojnie kołysało zacumowanymi w zatoce łodziami rybackimi, na których o tej porze siedziały jedynie ptaki. Orzeźwiający poranny wiaterek zapowiadał, że to będzie gorący dzień… Kiedy nasz przewodnik kupił bilety wstępu do Rezerwatu, ruszyliśmy w stronę motorówek, które właśnie zaczęły podpływać do przystani. Ubrani w kamizelki ratunkowe, w towarzystwie 40 innych osób, spokojnym tempem wypłynęliśmy z zatoki.

Kandelabr Paracas
Kandelabr Paracas

Mijaliśmy kamieniste i skaliste brzegi półwyspu Paracas, na których przesiadywały całe stada kormoranów i albatrosów. Choć początkowo łódź znacznie przyspieszyła, chwilę później znów zwolniła, by zatrzymać się całkowicie koło Kandelabru. Jest to olbrzymi geoglif wykonany na jednym ze zboczy półwyspu. Powstał prawdopodobnie około 200 r.p.n.e., kiedy na terenach tych mieszkali Indianie kultury Paracas. Nie wiadomo jednak w jakim celu został stworzony, ani co dokładnie przedstawia. Faktem jednak jest, że ten przypominający świecznik lub kaktus geoglif ma wysokość około 190m i jest widoczny z odległości blisko 20 km, a oglądany z morza prezentuje się na prawdę efektownie.

Islas Balleslas
Islas Balleslas

Po zrobieniu kilku zdjęć znów ruszyliśmy. Motorówka nabrała prędkości i z łatwością przecinała fale. Zbliżyliśmy się w końcu do słynnych Islas Ballestas. Na stromych zboczach i szczytach skalnych wysepek, na wysokich i niskich półkach skalnych oraz na niewielkich kamienistych plażach, na wodzie i w powietrzu – dosłownie wszędzie były ptaki! Niezliczona ilość ptaków – pelikany,  rybitwy, mewy, głuptaki, różne gatunki kormoranów, a nawet pingwiny Humboldta i sępy.

Islas Balleslas
Islas Balleslas

W porannym słońcu ciemne kształty ptaków odznaczały się bardzo wyraźnie na tle skał, miejscami niemal oślepiająco białych. Nie jest to jednak naturalny kolor skał. To ptasie guano, które w tym rejonie „produkowane jest” dosłownie w tonach. Co ciekawe, dzięki ptasim mieszkańcom Islas Ballestas, Peru jest światowym potentatem nawozów naturalnych, a samo guano to jeden z głównych produktów eksportowych kraju, przynoszącym ogromne dochody. Mniej przyjemne jest jednak przebywanie w okolicy skał, na których gnieżdżą się „producenci’ guano – zapach jest bowiem bardzo nieprzyjemny, intensywny i mocno drażniący.

Islas Ballestas
Islas Balleslas

Kiedy tak opływaliśmy wysepki na jednej ze skał zauważyliśmy wygrzewające się w słońcu uchatki kalifornijskie. Dorosłe i młode leniwie przeciągały się na skalnych półkach, niemal w ogóle nie zwracając uwagi na podpływające blisko motorówki z turystami. Zwykle na skałach leżały małe grupki – po dwie, czasem cztery albo pięć uchatek. Jednak na kamienistej plaży innej wyspy zobaczyliśmy kilka większych grup uchatek. Bez problemu można było rozpoznać samce. Osiągając wagę ponad 300 kilogramów są znacznie większe od otaczających je dość zgrabnych samic i szczeniaków.

To była ostatnia wyspa z niewielkiego archipelagu Islas Ballestas i stąd skierowaliśmy się w stronę portu w Paracas. Po następnych 30 minutach przecinania fal, ku wielkiej radości Patrycji, zeszliśmy z łodzi na ląd. I choć moglibyśmy ponarzekać, że zapach nie taki, że turystów za dużo, że bujało w łodzi i momentami żołądek się wywracał… to nie będziemy, bo to była bardzo udana wycieczka!

Rezerwat Narodowy Paracas

Po intensywnym poranku na łodzi postanowiliśmy wybrać się również na wycieczkę po lądowej części Rezerwatu Narodowego Paracas. Cały rezerwat zajmuje powierzchnię ponad 300 000 hektarów, jednak znaczna jego część nie jest dostępna do zwiedzania. Głównie z dwóch powodów. Po pierwsze, głównym zadaniem rezerwatu jest ochrona ogromnej liczby różnorodnych ptaków i zwierząt morskich, które stale zamieszkują te tereny lub zatrzymują się w nim podczas corocznych wędrówek. Po drugie, w tym bardzo gorącym regionie, który fachowo nazywa się pustynią nadbrzeżną, poza linią brzegową niewiele jest rzeczy do oglądania.

Rezerwat Narodowy Paracas
Rezerwat Narodowy Paracas

Naszą wycieczkę zaczeliśmy od półwysepu Paracas i Muzeum Archeologicznego Julio C. Tello. Poświęcone jest ono przede wszystkim Rezerwatowi Narodowemu oraz kulturze Indian Paracas, którzy zamieszkiwali te tereny od około 1000 p.n.e. do 200 roku p.n.e. Na samym półwyspie odkryto jak dotąd ponad 100 różnych stanowisk archeologicznych zawierających pozostałości kultury Paracas. Wśród najbardziej znaczących wymienić należy m.in. ogromne cmentarzysko, nazwane współcześnie Paracas Necropolis, gdzie odkryto 429 mumii przypominających „zawiniątka”, z których kilka miało ponad półtora metra długości. Niestety nasza wycieczka nie obejmowała tego w programie.

Zniszczony Łuk Katedra w Rezerwacie Narodowym Paracas
Zniszczony Łuk Katedra w Rezerwacie Narodowym Paracas

Z muzeum pojechaliśmy na nabrzeże, by zobaczyć klify oraz pozostałości formacji skalnej zwanej Katedrą. Niegdyś imponująca półka skalna zawaliła się po silnym trzęsieniu ziemi w 2007 roku. Dziś już nie robi takiego wrażenia, ale dzięki zdjęciom, mogliśmy chociaż porównać jak bardzo Katedra została zniszczona.

Czerwona plaża
Czerwona plaża

Kolejnym miejscem ,które odwiedziliśmy była czerwona plaża – La Bahía de Lagunillas. Była to nasza pierwsza czerwona plaża, którą zobaczyliśmy. Musimy przyznać, że kolor piasku jest bardzo efektowny! Aż się chciało zdjąć buty i przejść brzegiem, tuż przy wodzie. Gdyby jeszcze tylko woda była ciepła… 😉 Opływający tą część Peru zimny prąd peruwiański kształtuje wyjątkowy klimat Rezerwatu Paracas i przynosi jego mieszkańcom duże ilości pokarmu. Jednak dla nas zdecydowanie zbyt zimny, żeby choćby zanurzyć stopy, a co dopiero wykąpać się w nim – jak niektórzy zrobili.

Wycieczkę po Rezerwacie zakończyliśmy, całkiem naturalnie, w jednej z restauracyjek nad brzegiem oceanu, serwujących świeże ryby i owoce morza. Po takim podsumowaniu pobytu w Paracas mogliśmy z uśmiechami na twarzach spakować nasze plecaki i wyruszyć w podróż do Limy. A stamtąd do następnego celu naszej podróży – egzotycznego Fidżi!

 

Przydatne informacje:

  • Ostatni raz wspomnimy – podróżowanie po Peru jest bardzo proste. Między wszystkimi większymi miastami istnieją dobre połączenia autobusowe. Kilka firm oferuje możliwość zakupu biletów przez internet, m.in. Excluciva czy Cruz Del Sur, ale można również po prostu pojechać na stację autobusową i kupić bilet w kasie bezpośrednio przed odjazdem. Koszt biletu na bardziej komfortowy autobus jest z reguły trochę wyższy, ale bardzo często w cenie otrzymuje się również posiłek.
  • Paracas, o ile jest nadmorskim kurortem, o tyle nie ma większego problemu ze znalezieniem tutaj noclegu bez wcześniejszej rezerwacji. Szczególnie, jeśli odwiedza się to miejsce po szczycie (między szczytami) sezonu turystycznego. Choć codziennie można tutaj zobaczyć dość sporo turystów, to jednak większość z nich przyjeżdża tutaj tylko w ciągu dnia, żeby popłynąć w rejs do Islas Ballestas. W związku z tym również wieczorami nie ma zbyt dużych tłumów w restauracyjkach czy na promenadzie.
  • W każdym lub prawie każdym hotelu oraz w każdej agencji turystycznej można znaleźć szeroką ofertę wycieczek turystycznych. Najbardziej popularne z nich to oczywiście rejs na Islas Ballestas i wycieczka objazdowa po Rezerwacie Narodowym Paracas. Innymi popularnymi kierunkami są również Pisco (szczególnie do destylarni alkoholów w Pisco wraz z degustacją), Ica i Huacachina (tutaj znajdziecie opis naszej wyprawy do Huacachiny) czy jeżdżenie quadem albo buggy po pustynnej okolicy.
  • Wycieczka na Islas Ballestas kosztuje średnio około 30PEN-50PEN (9-15USD lub 37-62PLN) za osobę – zależy od agencji i indywidualnych umiejętności negocjacyjnych.
  • Wycieczka objazdowa do Rezerwatu Narodowwego Paracas również kosztuje od 30 do 50PEN (9-15USD lub 37-62PLN).
  • Niektóre agencje proponują pakiety łączone – np. Islas Ballestas i Rezerwat Narodowy Paracas w niższej cenie. My za taką wycieczkę łączoną zapłaciliśmy 100 PEN (30USD lub 123PLN) za 2 osoby.
  • Dodatkowo do ceny wycieczki koniecznie należy doliczyć bilety wstępu do Rezerwatu – jest to koszt 15 PEN (4,50USD lub 18,50PLN) za osobę.

Wideo

Galeria

  • Halo tu Lucas

    Cześć, to znów ja, ale obiecuję, że to już po raz ostatni. Z racji tego, że to ostatnia część Waszej relacji z Peru (tę o kosztach przeczytałem jako pierwszą), chciałbym Wam serdecznie podziękować za tę serię. Bardzo podoba mi się to, iż oprócz suchych faktów (gdzie byliście, co robiliście), dzielicie się również wiedzą na temat odwiedzonych miejsc (jak chociażby o wartości eksportowej guano). Te wtrącania, sprawiają, że Peru wydaje się ciekawsze, a sama podróż nabiera większego sensu/wartości. W dodatku sekcja „Przydatne informacje”, z poradami na temat przemieszczenia się, rezerwowania wycieczek czy cen to strzał w dziesiątkę!

    Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi za złe jeśli na koniec pomęczę Was jeszcze kilkoma pytaniami.

    1. Z jak dużymi plecakami podróżowaliście? Z racji tego, że podróż do Peru będzie moim pierwszym „doświadczeniem z plecakiem”, muszę takowy nabyć i zastanawiam się jak duży/mały powinien być.
    2. Czy oprócz dżungli, w której płukanie zębów skończyło się przykrym doświadczeniem, zalecacie jeszcze gdzieś nie tylko picie wody mineralnej ale także korzystanie z niej do higieny osobistej?
    3. Ile dni spędziliście w Peru?
    4. Wybieram się do Peru mniej więcej w tym samym okresie co Wy, na przełomie Października/Listopada i zastanawiam się jakie ubrania ze sobą zabrać. Po zdjęciach widzę, że w zależności od lokalizacji chodzicie albo w polarach albo w t-shirtach. Zresztą patrząc na pogodę w Peru to rozstrzał jest dość spory w zależności od tego gdzie się jest. Jak Wy byliście przygotowani?
    5. Czy przemieszczaliście się pomiędzy lokalizacjami za pomocą nocnych linii autobusów?

    Dzięki i pozdrawiam!

    • Dzięki za słowa uznania – cieszymy się, że spodobały Ci się nasze wpisy i informacje w nich zawarte. Nas ten eksport guano zaskoczył i musieliśmy się tym faktem podzielić 🙂

      W naszych postach staramy się wciąż znaleźć złoty środek i nie przynudzać ani też nie zasypywać tylko ciekawostkami. Sami też wiemy jak ciężko nam było czasem znaleźć praktyczne informacje czy porady o danym miejscu, stąd pomysł, aby w każdym artykule robić takie podsumowanie.

      A co do Twoich pytań:

      Ad. 1. Plecak
      Podróżowaliśmy z „dużymi” na plecach (bagaż rejestrowy) i małymi „na klacie” (bagaż podręczny). Duży plecak Patrycji to Quechua Forclaz 40 litrów (ważył około 14kg), a mały też z Decathlona – około 10 litrowy, na statyw, aparat, papiery, etc. Dawid nosił Deuter Act Lite 40+10 (40 litrów + 10 w kominie rozwijanym – waga około 17kg) oraz 20 litrowy do podręcznego (również Decathlon – najzwyklejszy), gdzie była głównie elektronika (laptop, ładowarki, dysk, etc.). Naszym zdaniem powinien Ci w zupełności wystarczyć plecak do 40 litrów + mały podręczny (tzw. daypack – przydatny na trekking, łażenie po mieście, itp.). Jedna rada – bierz minimum rzeczy (zwłaszcza ładowarek, kabli czy kosmetyków). To są rzeczy, które w razie potrzeby kupisz na miejscu, a nie ma sensu nosić zbędnych kilogramów.

      Ad. 2. Woda
      W naszym przypadku tylko dżungla, jeśli chodzi o higienę. Jednak nigdzie nie piliśmy wody z kranu – nawet w Limie czy Cusco. Uważaj też na niektóre potrawy, np. ceviche (surowa ryba). Jeśli masz wrażliwy żołądek, to lepiej jeść potrawy po obróbce termicznej i nie ruszać sałatek 😉

      Ad. 3. Długość pobytu
      W Peru spędziliśmy 5 tygodni.

      Ad. 4. Ciuchy
      Ze względu na duże różnice wysokości oraz spore różnice w klimacie między różnymi częściami Peru, musisz mieć po trochu ze wszystkiego. Na wybrzeżu i Nazca panuje pustynny klimat, więc zdecydowanie t-shirty i spodenki. Dżungla jest gorąca i bardzo wilgotna (to będzie pora deszczowa), dlatego przyda się coś przeciwdeszczowego (ale raczej nie parasol :)). Wysoko w Andach (Cusco, Machu Picchu czy Puno) pogoda potrafi się zmienić diametralnie w ciągu paru godzin. Ze względu na wysokość potrafi być chłodno, ale w bezchmurne i bezwietrzne dni słońce praży jak na patelni (tak czuliśmy się na jeziorze Titikaka). Jeśli dodatkowo myślisz o Kordylierach na północy, to pewnie będziesz potrzebował coś na śnieg.

      Ad. 5. Nocne autobusy
      W zasadzie prawie wszystkie nasze przejazdy były autobusami nocnymi, nie licząc krótkich (do 4 godzin – Nazca-Ica, Paracas-Lima). Pozwala to zaoszczędzić pieniądze na nocleg oraz nie traci się dnia, który można przeznaczyć na zwiedzanie. Dobra rada od nas – w nocnych autobusach cenne rzeczy miej blisko przy sobie. Słyszeliśmy o kradzieżach, a Los Wiaheros stracili tak aparat (https://www.loswiaheros.pl/peru/81-tumbes-huaquillo-cuenca-ingapirca-cajas).

      Powodzenia w szykowaniu się na Peru! Nie zapomnij podszkolić się nieco w języku hiszpańskim – to niezwykle przydatne, zwłaszcza do negocjacji cen czy pytaniu o drogę 😉

      No i daj oczywiście znać po podróży, jak Ci się podobało 🙂

      Pozdrowienia z Japonii,
      Patrycja i Dawid

Menu